Bloog Wirtualna Polska
Są 937 664 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Insomnia...

czwartek, 02 lutego 2012 13:04

„Bezsenność” - Nie wiem, czy ktoś z Was oglądał taki film z Al Pacino, Robinem Williamsem oraz Hilary Szwank.
Po krótce: Dwóch gliniarzy ( Will – grany przez Pacino i Hap ) przylatuje na Alaskę, aby pomóc złapać mordercę młodej dziewczyny. Przybywają tam w okresie lata polarnego – jest ciągle jasno. Partner Will’a ginie podczas zasadzki na podejrzanego o morderstwo. Will wchodzi w psychologiczną grę z podejrzanym. Targają go wyrzuty sumienia, bo uważa, że to przez Niego zginął Hap. Nie pomaga fakt, z powodu lata polarnego słońce nie zachodzi nawet na chwile, a jego zegar biologiczny jest rozregulowane i nie może on zmrużyć oka. Po kilku dobach bez snu coraz bardziej traci zdrowy rozsądek i kontakt z rzeczywistością…. Film naprawdę godny polecenia! Świetne ujęcia, super gra aktorska, ciekawa fabuła.
Do czego zmierzam…

 

Niedawno przeżywałem praktycznie to samo ( pomimo, że we Wrocławiu robi się szybko ciemno ). Nie mogłem zasnąć, wierciłem się godzinami w łóżku, a jak już zasnąłem to budziłem się co 15 minut. Generalnie podczas doby nie spałem dłużej niż 3 godziny. Cały dzień chodziłem zmęczony i zirytowany, a im bardziej starałem się wyluzować i zasnąć, tym gorzej to wychodziło – generalnie błędne koło! I powiem szczerze – nikomu nie życzę tego jak czuje się człowiek który przez parę dni nie śpi prawie w ogóle… Zacząłem, więc szukać rozwiązań, ludzi którzy może radzili sobie z podobnymi problemami i tym sposobem znalazłem Łukasza Panfila, który wystraszył mnie jeszcze bardziej ( co w pierwszym momencie spowodowało, że już w ogóle nie spałem ). Otóż przeżywał on podobną jazdę przez parę lat!!! Pomyślałem: „Parę lat? To już prędzej strzelę sobie w głowę niż wytrzymam parę lat…” Nie będę tutaj opisywał jego problemu, bo niekoniecznie musi sobie tego życzyć, w każdym bądź razie teraz śpi jak dziecko i wszystko jest porządku! I życzę mu, aby tak już zostało!

O czym to ja…Aha…No, więc po pierwsze poinformowałem o tym trenera, który stwierdził najpierw, że to może stres ( w końcu okres sesji ), no tak tylko, że ja z sesji byłem zwolniony ( nie chwaląc się )…Teoria ze stresem upadła. Zasięgając rad kilku lekarzy, trenera i znajomych postanowiłem skrzyżować kilka dróg leczenia. Zakupiłem Melatoninę (5mg), kładłem się spać wcześniej, nie jadłem przed snem i starałem się NICZYM nie denerwować na noc! Pierwsze dni były zadowalające – co prawda po Melatoninie budziłem się trochę zamulony, ale spałem i to jak spałem po kilka godzin na dobę!!! Po 6 dniach odstawiłem Melatoninę, postawiłem na herbatki ziołowe. Obecnie nie musze już pić naparów i jeść tabletek ( choć te w pogotowiu mam! ) i wszystko jest w miarę normalnie…mam nadzieję, że tak zostanie.

Jeśli chodzi o trening to coraz bardziej się rozkręcam, choć jak czytam doniesienia moich kolegów po fachu to w porównaniu do nich można by rzec, że się opierdzielam! No, ale idę drogą, którą wybraliśmy z trenerem i wierzę, że doprowadzi mnie ona do celu.
Biega mi się już całkiem fajnie, noga się kręci: wybiegania oscylują w okolicach prędkości rzędu 4:15 lub lekko szybciej, przy czym tętno znacząco mi spadło w porównaniu do zeszłego roku, zakresy jeszcze nie są w pełni zadowalające, ale przesuwamy się do przodu. Generalnie dużo zależy od pogody, bo najpierw walczyliśmy ze śniegiem, później z ciapą pośniegową, a teraz z mrozem. Mróz trochę przeszkadza, ale można do niego przywyknąć, ważne że nie ma błota, lodu i śniegu to można prędkości jakieś uzyskiwać rozsądne. Dla mnie jest to bardzo ważne, gdyż z powodu dużej ilości zajęć nie będę miał raczej okazji pojechać na obóz w najbliższym czasie. Spróbuje, więc do debiutu półmaratońskiego przygotować się we Wrocławiu i Nysie – jeśli pogoda pozwoli to myślę, że jest to możliwe.
Jeśli chodzi o miejsce startu to jeszcze ciągle wszystko jest w fazie ustaleń: Warszawa ma szybką trasę, ale jest już 25 marca i nie wiem czy będę gotów. 1 kwietnia jest połówka w Poznaniu i Bratysławie. Obie opcje są ciekawe. We wszystkich tych biegach wynik który chciałbym nabiegać daje okolice pierwszej 6, więc jest jakiś pomysł na biegnięcie z przodu. Zobaczymy gdzie uda się załatwić najlepsze warunki: i zaznaczę od razu, że nie chodzi o pieniądze, ale o zezwolenie o start w tzw. elicie dzięki czemu startuje się za darmo, z pierwszej linii, no i można zadbać wygodniej o swoje odżywki. Na razie działamy, jak będą wiadome jakieś konkrety to na pewno poinformuję.
Przepraszam również za nieregularne wpisy…nie mam weny twórczej, nic wielkiego się nie dzieje i jakoś rozleniwiłem się w sprawach pisania czegokolwiek.
Dzienniczek udaje mi się prowadzić głównie dzięki Garminowi i programowi SportTracks, przez co „zapisywanie treningu” polega głównie na podłączeniu zegarka do komputera, zaimportowaniu pliku i ewentualnym dopisaniu jakiś uwag typu: rodzaj siły, siłowni, odcinków, samopoczucia czy pogody.  Fajna opcją jest nakładanie automatyczne zapisu trasy na mapę. Urozmaica to przeglądanie cyferek i literek!

 

Pochwała ustna dla mojego współlokatora - Mateusza! Kupił pulsometr i biega...to znaczy był biegać raz, zaraz po zakupie :) Życzę więcej wytrwałości!!!
To tyle póki co!

Pozdrawiam gorąco!


Chill out: Dread Mar I - Mas alla de tus ojos.mp3
Keep on rockin’: Scorpions – Rock You Like A Hurricane.mp3



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330810553,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

2012

niedziela, 01 stycznia 2012 19:26

Umarł rok 2011,niech żyje 2012!!!

Wszystkim w tym – NOWYM roku życzę spełnienia marzeń, zarówno tych sportowych jak i prywatnych. A człowiekowi, któremu zawdzięczam ciągły zapał do biegania – Tomaszowi Kołodziejowi przede wszystkim ZDROWIA i CIERPLIWOŚCI w walce z kontuzją oraz szybkiego powrotu do biegania!!!

Ostatnimi czasy nie biegałem zbyt wiele ze względów zdrowotnych. Cóż mam nadzieję, że po raz ostatni, gdyż teraz powoli zaczynam okres treningu stricte ukierunkowanego na mój półmaratoński debiut. Ambitne cele? Hm... Każda sekunda urwana będzie sukcesem, bo pierwsze starcie z takim dystansem może się skończyć zarówno wynikiem 1:05 jak i zejściem z trasy??...no właśnie, plan jest taki, że choćbym miał doczołgać się do mety to NIE ZEJDĘ z trasy!!!

Dzisiaj co prawda miało być wolne, ale ja swój nowy rok zacząłem wybieganiem... 12 miesięcy spokojnego biegu...

 


Styczeń – 4:25
Luty – 4:22
Marzec – 4:20
Kwiecień – 4:21
Maj – 4:21
Czerwiec – 4:16
Lipiec – 4:14
Sierpień – 4:14
Wrzesień – 4:16
Październik – 4:08
Listopad – 4:11
Grudzień – 4:02

 


Najpiękniejsze jest w tym wszystkim to, że te 50 minut biegu daje niesamowicie dużo frajdy. Ciemno w okolicy jeziora, jasne latarnie i ludzie wracający z kościoła w mieście, a ja tuptający z nogi na nogę ( bez obrazy Damian ) w getrach i z empetrójką na uszach. I momentami wzrok spotykający wzrok ludzi mijających mnie, a w ich oczach zdawało się czytać: Zwariował!? W deszczu biegać? 1 stycznia? W kalesonach na dwór? A może przed kimś ucieka?
I nieważne są tak naprawdę powody dla których poszedłem biegać, ważna jest ta chwila, która dała mi dzisiaj sporo frajdy!
Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi nie rozumie choćby części rzeczy które robię i moim największym postanowieniem noworocznym jest bycie bardziej asertywnym. Skoro ktoś pyta: po co to robisz, to i tak nie zrozumie jak mu odpowiem o swoich planach, czy marzeniach. Sam do tego musi dojrzeć i sam musi odpowiedzieć na to pytanie!
Bawię się dalej w ten sport i kolejny rok poświęcam w jakimś stopniu pokonywaniu kilometrów i swoich słabości.
Czego więc sobie życzę? Zdrowia i wytrwałości, a także cierpliwości i „zimnej głowy” w sytuacjach wymagających trudnych decyzji!

Pozdrawiam!

 

Michel Teló - Ai Se Eu Te Pego.mp3



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330708878,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Poniedziałek dobrze zapowiada ten tydzień!

poniedziałek, 05 grudnia 2011 21:44

Minął weekend…
Piątek był ciekawy ze względu na Medycynę Ratunkową – prowadzący dr Paweł Wróblewski ( nasz opiekun roku ) to najpozytywniejsza  osoba na Akademii Medycznej! Nie dość, że opowiada ciekawie i głównie o rzeczach ważnych to jeszcze nie stara się być na siłę zabawny i przyjacielski – on po prostu taki jest! Cieszę się, że takiego opiekuna mamy!

Sobota to ciężki dzień był… O 9:30 zwlekłem się na trening. Bieg z narastającą prędkością 22km, z czego kilka cierpienia. Nie lubię biegać rano – to po pierwsze, po drugie wiało lekko i noga nie chciała zapodawać. Plan był prosty – pierwsze 10km w formie zwykłego wybiegania, potem przejście do biegu ciągłego i znowu ze dwa kilometry wybieganka. Początek był traumatyczny – biegłem nijak, ale od 8km jakoś się leciało. Po 10 kilometrze przyśpieszyłem i leciałem sobie zaczynając od 3:55 w dół. Udało się skończyć na poziomie poniżej 3:40, co jakimś wielkim szałem nie jest, ale nogi miałem tak zbite po 16km, że i tak cieszę się z takiego obrotu spraw. Półmaraton przebiegłem w około godzinę dwadzieścia, także jest co urywać. Ten trening pokazał mi jak daleka droga jest od przeciętnego długodystansowca do przeciętnego półmaratończyka! Muszę przestawić się na dłuuuuugie treningi. Lubię wyzwania i tak traktuję ten etap przygotowań. Nowe wyzwanie, nowa zabawa, nowe emocje i doświadczenia bólowe!
Po treningu nie było dużo wolnego, bo najpierw prysznic, a potem kilka masaży. Jest dobrze!!!
W niedzielę spokojne rozbieganie żeby „rozmasować” nogi po sobotnim treningu. Tak jak podejrzewałem uda trochę piekły, ale trzeba biegać!
Dzisiaj miałem rano egzamin z parazytologii i immunologii, który kończył moje zajęcia z biologii i mikrobiologii. Udało mi się zaliczyć go na 4 i taką też ocenę dostanę na koniec przedmiotu. Wielkie podziękowania należą się pani doktor M. Frei, która okazała sporo cierpliwości w stosunku do mojej osoby i dzięki jej uprzejmości udało mi się przez robaczki i bakterie przebrnąć w miarę gładko.
Na treningu rozbiegano, porządne piłki lekarskie i pierwsza siła biegowa – oooo tak lubię to baaaardzo baaardzo mocno! Później truchcik i prysznic.
Moja kochana dziewczyna zrobiła mi też obiadek (kolacje) także zaraz po treningu mogłem uzupełnić pokarm! Dzięki wielkie!
To tyle na dziś! Jutro ciągły w parku… Jaaaazda, jazda jazda!!!
Pozdrawiam!


P.S Trenerze Tomku starczy chorowania, wracaj do biegania!!!


Whitesnake – Love ain’t no stranger.mp3



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330641542,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Jak nie zrobisz czegoś sam to nikt inny tego za Ciebie nie zrobi...

środa, 30 listopada 2011 23:02

Kolejne dni – kolejne wyzwania… Weekend upłynął pod znakiem masaży… Coraz lepiej się to kręci, więc jestem zadowolony. W sobotę byłem też w Karlovej Studance na basenie i w saunie. Relaks i odnowa biologiczna.
Tydzień mija przesympatycznie, w poniedziałek zaliczyłem parazytologię i byłem na świetnym koncercie Whitesnake w Katowickim Spodku.
Świetny koncert i niesamowita atmosfera. We wtorek rano średnio wypoczęty zaliczyłem cewnikowanie na 4+, także jest wporządku!  
Dzisiaj się nareszcie wyspałem, bo miałem tylko wykład z biofizyki na 14:00. Dzisiaj była też moja ulubiona siłownia! Przerzucanie ciężarów i katowanie mięśni jest fajne!

Dzisiaj też ostatni dzień obijactwa, bo od jutra, czyli 1 grudnia zaczynam prowadzić dzienniczek i tyko huragan ( a może i nie ) będzie w stanie odciągnąć mnie od treningu!

Jutro też podzielę się pierwszymi wrażeniami z użytkowania Sport Tracks 3.0.
Niedawno Mariusz Giżyński pisał o współpracy z psychologiem sportowym. Ja również interesuję się tym zagadnieniem, mam kilka fajnych książek, moja mama, która jest psychologiem również podrzuca mi ciekawe artykuły i książki. I ostatnio czytałem fajną książkę w której znalazłem taki oto poradnik przyszłego mistrza:

 

Zostań mistrzem świata w rywalizacji. Oto krótki poradnik według Grahama Jonesa:

1. Rywalizuj sam ze sobą. Porównuj swoje dokonania ze swoimi planami, a nie z dokonaniami innych ludzi. Orientacja na cel i niezależność od ocen innych zapewnią Ci odporność na klęski i na zwycięstwa.

 

2. Doceń potęgę obiektywnego feedbacku. Traktuj go jak realistyczną ocenę, wskazówkę, co możesz jeszcze poprawić. Negatywna ocena tego, co robisz, nie jest wymierzona przeciwko Tobie. Jeśli oddzielisz siebie od problemu, to możesz się skupić na naprawieniu błędu.

 

3. Trenuj lub pracuj z mistrzami. Wówczas świetny dociąga do lepszego, a lepszy ma doping by nie dać się wyprzedzić.



 

4. Celebruj drobne zwycięstwa. Twój sukces pozostaje sukcesem niezależnie od tego, ile osób się nim zachwyci i ile osób Cię doceni. Jeśli uda Ci się osiągnąć sukces w ramach Twoich wewnętrznych kryteriów, celebruj go. Niezależnie od oklasków, premii i pochwał.

 

Na podstawie Graham Jones „ How the Best get Better” w „Business Harvard Review” 09/2008.

 

Pan Graham Jones to angielski psycholog, mówca, publicysta, doradca i zarazem motywator wielu osób, które odniosły sukces zarówno w sporcie jak i biznesie.
Generalnie zgadzam się z powyższym i uroczyście postaram się częściej stosować do tych zasad.
A Wy jak odbieracie ten poradnik? Siła głowy jest znacząca? Czy zdanie: „Nogi potrzebne są tylko po to aby nieść głowę, a gdy nie będą miały siły to mój umysł poniesie mnie do celu!” ma faktycznie odzwierciedlenie w rzeczywistości? Jak u Was z motywacją?
Czekam na dyskusję, może uda się do takowej doprowadzić!

Pozdrawiam

Paweł Kukiz – Czarne chmury.mp3



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330628542,trackback

komentarze (10) | dodaj komentarz

Mimozami zwiędłość przypomina, nieśmiertelnik - żółty listopad ...yyy...październik ;)

piątek, 25 listopada 2011 21:15

Czas leci, dni mijają, kilometrów przybywa?
Fajnie to wszystko by wyglądało, gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce. Co prawda poziom motywacji jest, ale zmęczenie czasem mnie przytłacza!
Ten tydzień był różnoraki, były treningi ( jak poniedziałkowy )gdzie biegło mi się cudownie, a każdy kolejny krok sprawiał mi jeszcze więcej przyjemności, no i były też takie, gdzie z każdym krokiem pragnąłem się zatrzymać i spacerkiem wrócić do domu. Spowodowane jest to rozkładem dnia. Niestety nie mogę sobie pozwolić na to, aby cały dzień był podporządkowany pod trening, bo studiuję dziennie. Także treningi robię albo pomiędzy zajęciami, albo po zajęciach czyli w okolicach 18-19. Zdarza się, że z treningu wracam po 21. No, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma! W tym tygodniu nie było też trenera z racji wyjazdu na zieloną szkołę, więc treningi robiłem sam. To wszystko plus jesienna pora wpływało zapewne na moje samopoczucie...

 

Mamy za to weekend i podobno ostatni weekend z ładną pogodą... Zapewne kierując się właśnie tymi faktami mój trener zaplanował mi na jutro 24km biegu z narastającą prędkością. Cóż pobiegamy, zobaczymy, napiszemy jak było ;) Żele gotowe, głowa prawie...rano polatam!

 

 

Zainstalowałem sobie na komputerze program SportTracks – taki wirtualny dzienniczek, bo wielkimi krokami zbliża się grudzień, czyli czas bezwzględnego notowania treningów. Widziałem to ustrojstwo u mojego trenera i mam zamiar sprawdzić jak to działa. Póki co wygląda na najlepszy program komputerowy do gromadzenia danych na komputerze! W trakcie użytkowania podzielę się informacjami na jego temat!


Na uczelni leci, przyszły weekend będzie ciężki, bo kilka zaliczeń, ale ogólnie bardzo sympatycznie się studiuje. Umiem już oprócz ścielenia łóżka i mycia pacjenta ( stricte ratowniczych czynności ) cewnikować i zakładać sondę nosowo-żołądkową. Niebawem zaczynamy szycie...
W trakcie nauki również RKO i bandażowanie, generalnie ciekawie powolutku zaczyna być!

Tym też pozytywnym akcentem do jutra ;)


Pozdrawiam! ( W szczególności schorowanego Tomka K. )


Whitesnake – Bad Boys.mp3



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330614277,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  38 830 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Bieganie okiem amatora (w Polsce często nazywanego wyczynowcem). Czyli blog o bieganiu i nie tylko pół żartem półserio...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 12.04.2012 13:33:30
  • autor: Poli
  • treść: To prawda ruch - ruc...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to